Kryminał metafizyczny z Częstochową w tle
Blog > Komentarze do wpisu
Odcinek trzydziesty dziewiąty, czyli moc pragnień.
- To bardzo skomplikowane. Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo - Frymarczyk natychmiast wrócił do ton pełnego wyższości i rozdrażnienia. - Ale nie zrozumiałbyś. Trzymaj się tego, co potrafisz pojąć. Musi ci to wystarczyć, to pozwoli ci uczynić pierwszy krok, żeby wrócić na - jak to nazywasz - wyższy poziom. Jeżeli porównanie do gry komputerowej sprawi, że choć trochę - pal sześć intencje - że choć trochę zapomnisz o sobie, trzymaj się go i powtarzaj w pamięci. Nic więcej nie powiem, bo i tak byś nie pojął. Wbij sobie do głowy tę prostą myśl, że twoje pragnienia nie są najważniejsze, że musisz zapomnieć o swoich żądzach zamiast im folgować.

- Ale kara, która mnie spotkała, nie wydaje mi się jakoś szczególnie straszna - Mariusz wzruszył ramionami z lekceważeniem, nie zwracając większej uwagi na wywód policjanta.

Frymarczyk spoważniał, odstawił butelkę i pochylił się w stronę Mariusza.

- Jeszcze nie - powiedział zniżając głos. - Jeszcze, bo jesteś na początku drogi, ale im bardziej ulegasz swoim pragnieniom - a ulegasz coraz chętniej, bo życie po śmierci daje ci możliwość właściwie nieograniczonej ich realizacji - tym szczelniej zamykasz za sobą więzienną bramę. Możesz ją uchylić otwierając się na kogoś innego, rezygnując choćby na krótką chwilę z zaspokajania swoich zachcianek, zapominając o sobie, przekraczając granicę getta wytyczonego przez twoje pożądanie. To może być początek, hmmm..., resocjalizacji.

Policjant wyciągnął papierosa i uśmiechnął się szeroko. Znów uległ atakowi próżności wywołanemu własną elokwencją. Napili się piwa.

- To aż tak proste? -  dalej dziwił się Mariusz. - Więc wytłumacz mi jeszcze, kim ty jesteś, żebym nie miał już żadnych wątpliwości.

- Kiedyś ci już tłumaczyłem, kimś w rodzaju policjanta.

- Czyli?

- Pilnuję porządku, stawiając przede wszystkim na prewencję - wyrecytował Frymarczyk. - Staram ci się wszystko tłumaczyć i wyjaśnić, żebyś nie narobił sobie większego bałaganu, niż to konieczne.

- Byłem na posterunku przy „trójkącie" i nikt cię tam nie zna - drążył Mariusz.

Frymarczyk uniósł do góry oczy w irytacji i prychnął wściekle.

- Przecież nie możesz być aż takim idiotą - zawarczał. - Po prostu nie możesz, to niemożliwe, nie zgadzam się na to, protestuję. Czy musisz brać wszystko dosłownie? Już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat.

- Jesteś człowiekiem, jak ja? - Mariusz patrzył policjantowi prosto w oczy, jakby nie słysząc wyzwisk.

Starszy posterunkowy Frymarczyk wstał i wielkim haustem dopił piwo.

- A ten mocno opalony facet, który mnie pobił? - drążył Mariusz. - Kim on jest?

- On nie jest policjantem - powiedział Frymarczyk. - Jest wcielonym niebezpieczeństwem. Dla ciebie, rzecz jasna. Stara się przeszkadzać i wpędzić cię w jeszcze większe tarapaty. Chce w tobie wyzwolić te emocje i pragnienia, które działają na twoją niekorzyść, a jeśli się ziszczą, mogą sprowadzić na ciebie katastrofę. Zauważyłeś zapewne, że ma twarz postaci z twojego koszmaru? Uważaj na niego.

- Kim jesteście? - nie ustępował Mariusz.

- Powiedzmy, że tymi elementami twojego świata, które przeniknęły do niego z zewnątrz w ściśle określonym celu - odpowiedział policjant. - A teraz już idź - dodał i stanowczym ruchem wskazał mu drzwi.

Mariusz posłusznie ruszył w stronę drzwi, lecz wiedział, że to nie koniec rozmowy. Pamiętał o efekciarskiej praktyce policjanta, który niczym porucznik Columbo wygłaszał ostatnią kwestię spod drzwi. Tym razem nie mógł przypieczętować rozmowy w zwykły sposób, bo do wyjścia nakłonił Mariusza, musiał go więc w ostatniej chwili jeszcze raz przywołać.

- Zaczekaj - usłyszał Mariusz kładąc dłoń na klamce.

Odwrócił się błyskawicznie i wydawało się, że w powietrzu wisi jeszcze ostatnia sylaba wypowiedziana przez Frymarczyka, gdy on już mówił:

- Wiedziałem, że mnie zatrzymasz - i uśmiechnął się szeroko.

Policjant zmieszał się lekko, najwyraźniej zaplanował, że od razu wygłosi kolejną efektowną puentę, ale szybko się opanował.

- Proszę, proszę, czegoś się jednak potrafisz nauczyć - powiedział zgryźliwym tonem. - Chciałem tylko dodać, że kiedy mówiłem o mocy twoich pragnień, nie byłem do końca ścisły. Już ci to kiedyś wyjaśniałem, ale powtórzę jeszcze raz. Ziszczą się także twoje lęki, strachy, fobie. Rzeczywiste stanie się także to, co w tobie buzuje, ale poza granicami świadomości.  Myślę, że raczej nie zmienisz tego, co cię otacza, w monarchię absolutną albo nie zechcesz nagle zostać Zeusem, bo na to jesteś zbyt zachowawczy i tchórzliwy. Nie lubisz też rozgłosu i skupionego na tobie zainteresowania innych. Mimo to radzę ci szczerze, żebyś na siebie uważał. I potraktuj to ostrzeżenie jak najbardziej dosłownie. Jesteś ciągle na początku drogi, do tej pory nie zaznałeś wszystkich aspektów życia po śmierci. Nie znasz pełni możliwości, jakie oferuje ta rzeczywistość. Najważniejsze wyzwanie wciąż przed tobą.

Frymarczyk skończył i odwrócił się do okna. Uniósł do góry zaciśniętą pięść, jakby chciał Mariusza zarazem pozdrowić, zmobilizować i dodać mu sił, ale i pogrozić mu, napomnieć z mocą.
środa, 27 sierpnia 2008, glodneduchy